Mobbing jest zjawiskiem dynamicznym, przybierającym różne formy, trwającym kilka tygodni, a czasami kilka lat.
Może wiązać się z poważnymi skutkami, odciśniętym piętnem na zdrowiu i psychice pracownika. Do tego stanu prowadzą jednak nasilające się każdego dnia nieetyczne zachowania.
Poszczególne fazy mobbingu zostały obrazowo przybliżone w wyroku Sądu Rejonowego w Gdyni z 22 października 2018 roku (Sygn. akt IV P 542/15)
Faza I
Mobbing jako zjawisko o charakterze prawno – społecznym występującym zarówno w nauce prawa pracy, jak i zarządzania, zazwyczaj składa się z trzech faz, w których pierwsza polega na konflikcie w pracy rozpoczynającym się od przykładowo ciągłej krytyki. Zauważyć należy, że krytyka pracownika nie musi mieć charakteru bezpośredniego, co oznacza, że pracodawca może swoim zachowaniem pokazywać pracownikowi, że nie wykonuje pracy dobrze, co w sposób długotrwały powtarzane zostanie uznane za krytykę. Ta faza mobbingu polega na pozbawianiu pracownika autonomii działania, a polega na systematycznym podważaniu wszystkich decyzji pracownika, niesprawiedliwym ocenianiu pracy.

W fazie wczesnej pojawiają się pierwsze szykany czy prześladowania będące sporym zaskoczeniem dla ofiary, która nie bardzo rozumie co się dzieje. Próbuje więc dowiedzieć się czegoś więcej, uzdrowić sytuację.
Mobber jednak:
- nie jest skłonny do rozmów, tym samym ograniczając dostęp do istotnych informacji,
- zarzuca niespodziewanymi zadaniami,
- kontroluje pracę częściej niż dotychczas,
- przejawia na zmianę postawę życzliwą z nieuprzejmą, usypiając tym samym czujność ofiary.
Case study
Rafał i Renata pracują w jednym zespole sprzedażowym. Ona jest jego przełożoną od trzech lat. Od czasu do czasu zdarza im się posprzeczać, ale zawsze szybko dochodzą do porozumienia i szybko wszystko wraca do normalności. Tym razem coś się zmieniło.

SŁUCHAM…
CZYTAM…
Rafałowi wyświetliło się powiadomienie o nowej wiadomości. Zapisał więc treść dokumentu nad którym pracował od samego rana i otworzył skrzynkę e-mailową. Poczuł dziwny niepokój. Tytuł otrzymanej wiadomości był nietypowy: PRZYJDŹ DO MNIE O 12:00. PILNE.
Zaskoczenie było o tyle duże, że e-mail, a raczej jego namiastka, był od jego szefowej Renaty, z którą całkiem dobrze mu się pracowało. Ostatnio wprawdzie trochę się posprzeczali na temat procesu obsługi reklamacji, ale myślał, że już wszystko sobie wyjaśnili. Mieli odmienne zdania. On chciał wprowadzić kilka zmian i usprawnień, ona twierdziła, że obecnie to nie jest działanie priorytetowe. Na początku każdy z nich, w miarę spokojnie zaprezentował swoje stanowisko, omówił wady i zalety propozycji. Pod koniec rozmowy jednak obojgu udzieliły się emocje i spotkanie skończyło się w pół słowa, trzaśnięciem drzwiami przez zdenerwowanego Rafała. Po tym incydencie atmosfera była wprawdzie trochę napięta, ale nie zapowiadała prawdziwej burzy.
– Cześć, mogę? – zapytał, lekko uchylając drzwi do gabinetu Renaty, punkt dwunasta.
– Tak, jasne, wejdź. – Wybrzmiało całkiem miłe przywitanie, aczkolwiek uciekający wzrok świadczył, że przełożona nie ma ochoty spojrzeć mu w oczy.
– Coś się stało? O czym chcesz porozmawiać? – Oboje lubili od razu przechodzić do rzeczy więc zaczął standardowo.
– Nie podoba mi się, że znowu spóźniłeś się do pracy dziesięć minut. – Tym razem skierowała w jego stronę srogie spojrzenie.
– Przepraszam. – Zaczął szczerze i ze skruchą – Przez ostatnie 3 dni zebrało mi się trochę nadgodzin więc nie sądzę, że to kilka minut utrudniło komukolwiek pracę. Jeszcze dwa tygodnie temu ustaliliśmy…
Pewność siebie i logiczne argumenty rozmówcy nie spodobały się Renacie. Postanowiła pokazać, kto tutaj rządzi.
– Nasz ustalenia są już nieaktualne. Widzę, że nie mogę na tobie polegać, tak jak tych kilka tygodni temu, więc przestają obowiązywać!
– Co dokładnie masz na myśli? – Chciał poznać szczegóły jego ewentualnych zaniedbań.
– Nie muszę ci się tłumaczyć! Masz stawiać się na stanowisku, nie dziesięć minut po czasie – podkreśliła stanowczo – ale dziesięć minut przed godziną ósmą. Zrozumiałeś?
Wiedział, że kontynuowanie tematu rozmowy nie ma większego sensu więc na koniec spytał tylko.
– Jesteś nadal zła na mnie o te nieszczęsne reklamacje? Myślałem, że już wszystko sobie wyjaśniliśmy…
Ona jednak nie była skora do odpowiedzi.
– Tak jak powiedziałam. Przestań w końcu się spóźniać. Okej?!
Jak tak niewinne i krótkie słowo można wypowiedzieć z taką niechęcią i agresją? – Pomyślał tylko i kiwnął głową wstając.
– A to sprawozdanie za ubiegły rok, poproszę jednak na dzisiaj. Muszę wszystko sprawdzić na drugą rękę przed spotkaniem zespołu. – Dokończyła wpatrzona w ekran komputera.
ciąg dalszy nastąpi…